Pies poz. 21/0903

Opiekun Wirtualny: CENTRUM CHEMII W MAŁEJ SKALI - BATON to ok. 8-letni przystojny brunet, który trafił do schroniska w Wigilię 2021 r. wraz z czterema innymi psami, z miejscowości Grabowiec w gminie Lubicz. Psiaki często biegały tam bez nadzoru, odwiedzając m.in. pobliski ośrodek jeździecki, szukając jedzenia; wypłoszone, bojące się człowieka. Baton okazał się największym dzikuskiem lękuskiem z całego stada. Musieliśmy poświęcić dużo czasu, przesiedzieć z nim w boksie wiele godzin, aby zdobyć choć odrobinę jego zaufania. Zaczynaliśmy bardzo małymi kroczkami, ponieważ sam nasz widok wciskał Batona w kąt boksu, paraliżował go. W ruch poszły smaczki, zaczęliśmy od obwąchiwania, od przynoszenia przeróżnych rzeczy do boksu celem zapoznania z kształtem, zapachem i dźwiękiem. Począwszy od szyszek do szeleszczących papierków. Wspólnie z Batonem słuchaliśmy muzyki, czytaliśmy książki, leżeliśmy obok niego na palecie. Może to wszystko wydawać Wam się dziwne, ale tak właśnie wygląda nasza wolontariacka praca z psami wycofanymi. Czas spędzony z Batonem okazał się bardzo miły i owocny. Cudownie było obserwować jak chłopak się otwiera, jak szuka kontaktu, jak bardzo chce nas poznać. Nie ponaglaliśmy go, wszystko odbywało się w swoim czasie. W czasie, w którym Baton pokazywał nam czy jest już gotowy na następny krok czy nie. Przechodziliśmy różne etapy naszej znajomości, o czym wcześniej wspominałam, od obwąchiwania butów, poprzez grzebanie Batonim nosem po wolontariackich kieszeniach, wsadzenie nosa do wolontariackiego ucha, bezpośredni kontakt wzrokowy nosem w nos - okiem w oko, grzebaniem ryjka w moich włosach. Naprawdę fajne doświadczenie dla obu stron. To wszystko pozwoliło nam w końcu na wyprowadzenie Batona na spacer. I tu też łatwo nie było. Unikanie założenia linki i smyczy, uciekanie w z kąta w kąt. Samo przekroczenie progu boksu w stronę wyjścia była dla Batona nie lada wyzwaniem. Nic oczywiście na siłę, Baton zachęcany wielokrotnie różnymi sposobami, sam zdecydował kiedy jest gotowy na wyjście. A potem już poszło z górki :) Pierwszy spacer był bardzo emocjonujący, ale pokazujący nam również jak pies bardzo potrzebował przestrzeni, trawy, po prostu więcej bodźców. I choć pierwsze opuszczenie murów schroniska było dla niego ogromnym stresem, a tym razem dla nas wyzwaniem, to Baton dał radę! Co prawda na widok obcych ludzi wpadał w taką panikę, że ciężko było go utrzymać na smyczy, chciał po prostu gnać przed siebie. Czas zrobił swoje i teraz jest o niebo lepiej. Baton sam chce poznawać nowe osoby, nieśmiało, ale jednak. Podczas spacerów cały czas stosujemy podwójne zabezpieczenie psiaka (linka plus smycz z obroża zaciskową), bo chcemy, aby nasz podopieczny, za którego jesteśmy odpowiedzialni, a który jest czujny jak ważka, czuł się bezpieczny, a my razem z nim. Obecnie spacery z Batonem są rewelacyjne. Pies pięknie porusza się na smyczy, chodzi przy nodze opiekuna, co prawda cały czas ma nas i nasze gesty na oku, ale jest idealnym towarzyszem pieszych wędrówek. Nie musimy już się bać przy nim kichnąć lub powiedzieć czegoś głośniej. Co prawda unikamy ruchliwych i zatłoczonych miejsc, wybieramy spokojem aleje spacerowe, gdzie Baton czuje się komfortowo. Batek jest bardzo czujnym obserwatorem otoczenia, wyłapie każdy szelest i krok. Puszczony luzem na wybiegu, chłopak nie oddala się, ale drepta w niedalekiej odległości od opiekuna. Obecnie jesteśmy na etapie oswajania z dotykiem. Jest coraz lepiej, Baton przyjmuje delikatne głaski od osoby, którą dobrze zna, ale ta część pracy nadal przed nami. Obecnie kojec zmieszkuje z suczką. Baton potrafi poruszać się po pomieszczeniach, chodzić po schodach. Pokonuje też mostki nad rzeczką. To wielki sukces i zmiana, bo jeszcze niedawno takie zachowanie było nie do pomyślenia. No i lubi bawić się pluszakami. Kolejna cudowna zmiana jaką możemy się pochwalić u Batona, to jego reakcja na człowieka w kojcu. Kiedyś przed spacerem musieliśmy się trochę nasiedzieć, zanim Baton sam się przełamał i do nas podszedł, a teraz jak tylko nas widzi to przylatuje do krat i wita się z nami radośnie, jakby tego strachu nigdy nie było! :) Osoba, która będzie zainteresowana adopcją Batona, musi mieć świadomość, że w domu będzie musiało minąć trochę czasu, zanim Baton zaufa nowej osobie, w zupełnie nowym miejscu i sytuacji. Najlepiej byłoby, gdyby przed adopcją odbył się nie jeden, a kilka spacerów zapoznawczych, aby i pies i człowiek mieli możliwość lepszego poznania się, przyzwyczajenia się do siebie nawzajem. Batona na pewno będzie trzeba nauczyć trzymania czystości i pozostawania samemu w domu. Psiak w początkowej fazie po adopcji na pewno nie może przebywać sam na posesji, bo możliwe, że będzie podejmował próby ucieczki. Nie szukamy budy, ani kojca, za to szukamy człowieka z wielkim sercem i czasem, który poświeci dla Batona i zaangażuje się w jego pełną aklimatyzację i wychowanie w nowym miejscu. Szukamy domu bez dzieci, ale może, a nawet powinien być z innym psiakiem, który zaakceptuje naszego chłopaka. Będą wymagane spotkania zapoznawcze z psem rezydentem. Bardzo byśmy chcieli, aby nasza praca wolontariacka nie została zaprzepaszczona i to co wypracowaliśmy z dzikuskiem było kontynuowane i rozszerzane w nowym domu. Pamiętajcie, że to ciężka praca wymagająca poświęcenia i wyrzeczeń. Zdjęcie: Anna Kleszcz Opis: Anna Kleszcz, Julia Janczak UWAGA! Opis został sporządzony na podstawie obserwacji psa w warunkach schroniskowych. Niektóre zachowania mogą się powielać w domu, inne się ujawniać, a jeszcze inne nie powtórzyć.





















































































































































































































































































